Nadrobertowska Republika Ludowa
Opuszczony, zapomniany przez Boga i ludzi skrawek ziemi.
Tak w największym skrócie można opisać historie doczesną Nadrobertowskiej Republiki Ludowej.
Aż do niedawna nic się w tym kraju nie działo. Terenami tymi, z uwagi na małe zasoby naturalne, nie interesował się prawie nikt, oprócz lokalnych mieszkańców.
Trzy lata temu, w wyborach wygrał prezydent Krentaczow, obiecujący modernizację i rozbudowę kraju.
Nie wiadomo skąd wziął pieniądze, jednak rzeczywiście, w kraju zaczęło się coś dziać. Na skromnych polach naftowych zbudowano wydobycie.
Zaczęto modernizacje miast przygranicznych w celu przyciągnięcia inwestorów, a także zaczęto budowę linii kolejowych i nowej stolicy.
Krajem w końcu zainteresował się ZSRR i pobliskie państwo z zachodu. Dobudowano niezbędne przejście graniczne i infrastrukturę.
Koniec końców jednak prezydent zdecydował się na bliższą współpracę ze Związkiem Radzieckim. Krentaczow tydzień temu zaginął w tajemniczych okolicznościach.
Nowe wybory nie przyniosły rozstrzygnięcia, więc w ramach sojuszniczej przyjaźni Czerwony Brat ze wschodu zaproponował własnego kandydata, na którego komisja wyborcza szybko zdecydowała się mianować prezydentem.
Byłeś to ty.
Zastałeś kraj w budowie i z nowo odkrytymi zasobami, zakopanymi głęboko w górach. Wiele budów nie jest skończonych, a gospodarka ledwo wyrabia pod ciężarem inwestycji i wydatków.
Co zrobisz?